wtorek, 15 czerwca 2010
Zdezorientowana... czyli o tym jak sie nie pogubic w z byt prostym zyciu
Dzień zaczął się koszmarnie . 6:15 pobudka ,otworzylam moje male oczy i wylączyłam to male urządzenie , ktore wyprowadzalo mnie z rownowagi. Pochlapalam moją twarz lodowatą wodą i spojrzalam do lustra. Ujrzalam zupelnie obcą mi osobę z poszarpanymi wlosami , podkrązonymi ledwie widocznymi oczami . Doprowadziłam siebie do pożądku zjadlam sniadanie i poszłam z babcią na przystanek. jezdząc tymi zatloczonymi autobusami widzialam wiele mlodych osob , zapewne licealistow probojących dostac się do szkoły. W myslach mialam siebie po wakacjach , utyraną "wycieczkami" po dosonale znanej mi drodze. Kim bede i jaka bede .. nie wiem , ale napewno zostane sobą :D. pomoglam babci wygramolic sie z autobusu i poszlysmy w kierunku szpitala tzn . rejestracji. Idąc zauwazylam mnustwo sklepików z piżamami, slodyczmi, kosmetykami i wiele ,wiele innych."cholera nawet na tym ci idioci muszą zarobic - na nieszczesciu" - pomyslalam .Ale tych "wrazeń" bylo malo . Okazało sie , ze w szpitalu jest... fryzjer "ja pie.do*e nooo to teraz przesadzili .pewnie bedą robily fryzy na pogrzeb, albo ludziom przed chemią ,aby sie mogli nacieszyc wlosami. jeszcze troche , a bedzie tu centrum handlowe" . Babcia poszła sie zarejestrowac na jutro , a ja czekalam na lawce. Potem pojechalysmy do domu. Byla już , a moze dopiero ... 8:30 "fajne no to teraz do szkoły:D:'' fajnie i nie fajnie no bo próbyyy!! nie spoznilam sie :) . na przerwie robilismy hustawke z wierzby i smyralismy sie na lekcjach. Szkoła jak szkoła zawsze zostanie taka sama , ale ludzie zmienią sie. to tylko kwestia czasu .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz